W takich chwilach się rozpływam …

Piątkowe popołudnie spędziłam w Nowej Soli. Znacie Nową Sól?

Zjadłam tam bardzo dobrą pizzę i z przyjemnością udałam się do Biblioteki na spotkanie autorskie organizowane przez Nowosolski Klub Mam.

Półtora roku wcześniej Biblioteka ta organizowała moje pierwsze w życiu spotkanie autorskie (związane z „Kto wyłączy mój mózg?”). Spotkanie, na którym otrzymałam mnóstwo ciepła od pełnej sali widzów. Spotkanie, które pozytywnie nastawiło mnie do tego typu kontaktów z Czytelnikami.

W piątek wróciłam do nich z książką „Klub Wrednych Matek”.

Lubię wracać w znane mi miejsca. Spojrzeć na nie po raz kolejny. Zobaczyć coś, czego nie zauważyłam przy pierwszej wizycie.

Cóż mogę powiedzieć? To był jeden z najmilszych (autorskich) dni tego roku. Dbałość o szczegóły ujęła mnie za serce. Na pierwszym planie plakatów informujących o spotkaniu widniał RÓŻOWY LAPTOP. Tak 🙂 prawie taki sam, jak ten, którego używam do pisania.

Podobna grafika widniała na artystycznych wizytówkach stojących na stolikach w „Galerii Pod Tekstem” i zakładce do książki, którą dostałam. To mnie wzruszyło. Bardzo.

Jeśli dodać do tego Panią Dyrektor Elżbietę Gonet, która lubi moje poczucie humoru, energiczną Ilonę Wichman (szefową Klubu Mam), mamy na sali borykające się z takimi samymi problemami jak ja ( i bohaterki „Klubu Wrednych Matek”) i wierną czytelniczkę – Anię Krysiak (która jak wredna matka, wyszykowała się i uciekła z domu, zostawiając Kubusia pod opieką męża) – byłam w siódmym niebie. Nie mogę też nie wspomnieć o przesympatycznej Pani Marzenie, która była na moim spotkaniu i półtora roku temu, i w piątek.

Ogromnie dziękuję!

P.S. Drodzy uczestnicy spotkania, przyznam, że bardzo pobudziliście mnie do działania … i powoli zaczynam myśleć o następnej książce…. Może jakaś seria zabójstw w Nowej Soli? Pierwsza ofiara odnaleziona zostaje w parku, przy Bibliotece, przez matkę spacerującą z dzieckiem? 😉

Dziękuję za moc pozytywnej energii.

Huczna premiera „Klubu Wrednych Matek”

Być wredną to nie grzech! – Taki tytuł pojawił się w relacji  Naszego Borówca (jednego z  lokalnych mediów goszczących na oficjalnej premierze książki „Klub Wrednych Matek”.)

Tak powinno właśnie robi spotkania autorskie – wydarzenie skomentował portal literackie -granice.pl

Niewątpliwie premiera książki była świętem kobiet!

„Rozmowy o książce, zabawne cytaty prezentowane przez samą autorkę i nie tylko, spowodowały wśród pań dyskusję, która rozluźniła atmosferę do tego stopnia, że w pewnym momencie zrobiło się jak w ulu. Czyli dokładnie tak, jak to bywa wśród koleżanek, które dawno się nie widziały. Tematyka książki jest bowiem bliska każdej kobiecie. Co znaczy być „wredną”? Nierzadko, to po prostu wygospodarowanie niewielkiej ilości czasu tylko dla siebie. Aby być dobrą matką, trzeba w pełni poczuć się kobietą. Radosna kobieta, to radosna matka. I nie ma tu miejsca na zbędne poczucie winy.” – cytat pochodzi z http://www.naszborowiec.pl

Więcej zdjęć i relację ze spotkania oraz towarzyszącemu mu pokazu mody znaleźć można na http://klubwrednychmatek.blog.pl/premiera-ksiazki/